Tak to ju? si? w tej krainie dzia?o, ?e bez interwencji bog?w nie wydarzy?oby si? dos?ownie nic. L?d zwany Lathin by? ca?kiem zwyczajny, za wyj?tkiem tego, ?e tutejsi nie mieli ?adnej religii. Obce by?y im ?wi?tynie tysi?ca bog?w oraz sowite datki na swego patrona. Wyznawcy byli po prostu ?wiadomi ich istnienia i to im wystarczy?o...
Na farmie Sellana Dwup?ogiego nie s?ycha? by?o nic, pr?cz szalej?cego wiatru. Wszystek budynk?w pozamykany by?, a poustawiane wcze?niej stogi siana wirowa?y teraz w powietrzu. Sam Sellan ?ci?ni?ty mi?dzy zadem krowy a ?wi?skim ryjem tuli? je do siebie mocno. By?y wszystkim co mia?, kocha? je z ca?ego serca, nie bior?c tego za pow?d odej?cia swej ?ony, bardzo zazdrosnej kobity. Stodo?a w kt?rej si? znajdowali zabita by?a dechami od wewn?trz, bo Ci co zostali na dworze porwani przez wicher byli pr?dko.
Wtem co? szczekn??o w zawiasach, nie by? to szcz?k, kt?rego spodziewa? si? farmer. Wpierw odlecia?a jedna ?ruba w rdzy ob?oku, potem nast?pna i jeszcze kolejna...
?atwo si? domy?li? co si? p??niej zdarzy?o, jednak to o czym my?licie nie oddaje tak dobrze sytuacji w jakiej znalaz? si? Sellan. Wiatr rycz?c w?ciekle wdar? si? do stodo?y, kt?ra zaraz odpowiedzia?a g?o?nym skrzypni?ciem wszystkich desek. Nim jeszcze zd??y?y belki opa?? na ziemi?, ju? w powietrzu si? unosi?y. Dach?wki oderwane przez wicher, uformowa?y si? na kszta?t jakiego? ptaszyska i poszybowa?y ku niebu. Przera?ony farmer wypu?ci? z r?k swoj? trzod? i kurczowo z?apa? si? pustego koryta. Gdyby jeszcze by?o pe?ne, to mia?by szans? na prze?ycie...
...lecz pe?nym nie by?o.
~~oOo~~
Gdzie? indziej w Lathin, inna katastrofa mia?a miejsce. Targ w mie?cinie ma?ej zap?on??. Handlarze uwijali si? z wod?, ustawiaj?c si? w d?ugie rz?dy, od ognia do studni. Zewsz?d na ratunek przybiega?y dzieci, nios?c wiadra. ?miertelnicy nie poradziliby sobie z po?arem, gdyby nie pomoc bog?w...
...kt?rzy pr?bowali zdmuchn?? ogie?.
~~Koniec~~