Już dziś wieczorem o godzinie 20:45, na Stadio Friuli, Udinese Calcio zmierzy się z Lechem Poznań. W pierwszym spotkaniu tych drużyn, padł wynik 2:2 i nadal obie ekipy mają szanse na awans do dalszej fazy Pucharu UEFA.Gdy tydzień temu „Kolejorz" zremisował 2:2 z Udinese, Franciszek Smuda powiedział, że z wyniku jest zadowolony, gdyż jego zespół zachował szanse na awans. Wynik tym bardziej cieszy, gdyż Poznaniacy przegrywali 0:2 i tylko determinacja zawodników dała „korzystny" rezultat. Jednak kibice już tak usatysfakcjonowani nie są. Co prawda wierzą w zwycięstwo swoich ulubieńców, ale zdają sobie z tego sprawę, że łatwo nie będzie.
Złą wiadomością przed czwartkowym spotkaniem jest to, że Smuda ma drobne problemy z kontuzjami. Robert Lewandowski narzekał na ból stopy, a Sławomir Peszko. Na stronie Lecha Poznań podali oficjalną informację, że ten prawoskrzydłowy nie będzie do dyspozycji trenera, gdyż nie zdążył wykurować kostki. W zawiązku z tym pojawiły się nawet głosy, że jest to fałszywa wiadomość, aby zmylić sztab szkoleniowy rywali. Jednak jest to mało prawdopodobne.
Jak trzeba zagrać, aby wygrać? Franciszek Smuda, już niejako odpowiedział na to pytanie -
Nie będziemy się na nich rzucać szaleńczo. Poczekamy cierpliwie na swoją szansę. Udine popełnia sporo błędów przy stałych fragmentach gry, ale nie sądzę, by wyeliminowali je w te kilka dni. Może znów jakiś popełnią. My jednak na te stałe fragmenty gry się nie nastawiamy. - szkoleniowiec Lecha dodaje także -
Nie będzie tym razem z naszej strony harakiri, czyli gry na zasadzie wóz albo przewóz. Włosi są na to zbyt cwani. Jakoś inaczej będziemy musieli to rozegrać. Nie na darmo nazywają mnie reżyserem horrorów. Szkoda, że rozdanie Oscarów już za nami, bo mogli by mnie spokojnie nominować. - kończy z uśmiechem Smuda.
„Franz" bardzo trafnie zauważył, że podopieczni Pasquale Marino mogą być na „szarżę" Lecha gotowi. Na pewno nie mogli, nie przestraszyć się tego, czego doświadczyli w końcówce spotkania przy Bułgarskiej. Powtarzam pytanie: jak zagrać, aby wygrać? Moim zdaniem na początku spotkania trzeba ocenić dyspozycję poszczególnych zawodników Udinese. Wypatrzyć słabe elementy we włoskiej drużynie. Dopiero potem z całym impetem zaatakować, równie dobrze pamiętając o defensywie. Tacy zawodnicy jak Bandrowski czy Injać, mogą okazać się wybawieniem, gdy rywale będą mieli okazję do przeprowadzenia kontry.
Dużym atutem polskiej ekipy może okazać się wsparcie fanów. Wiadomo jest, że do Włoch przyjedzie dwa tysiące kibiców „Kolejorza". Być może spotkamy się ponownie z sytuacją, że polscy kibice będą głośniejsi od sympatyków gospodarzy! Tak jak miało to miejsce w Feyenoordzie. Do tego, piłkarze Lecha podkreślają, że zdają sobie sprawę, że cała Polska na nich liczy, to im doda skrzydeł.
Ja mam tylko jedną prośbę. Schowajcie urazy kibice Legii, Wisły czy innej ekipy z Polski. Nie ważne czy macie jakieś spory czy nie. Lech Poznań walczy o punkty dla polskich drużyn. Im wyżej w klasyfikacji, tym łatwiej dostać się do europejskich pucharów. A każdy chyba chce, aby co roku towarzyszyły nam takie emocje. Prawda?
Bartłomiej Baran---
Podsumowanie dwumeczu w BBBulletin.