Już drugi sezon z rzędu oglądamy świetną dyspozycję tego zawodnika. Przyglądając się poprzednim spotkaniem Ekstraklasy można łatwo dojść do wniosku, że dla Pawła Brożka – bo to o nim mowa – polska najwyższa klasa rozgrywkowa stała się zbyt mała…
Paweł Brożek urodził się 21 kwietnia 1983 roku. Pierwszym jego klubem była Polonia Białogórom Kielce, w której spędził, aż sześć lat. W 1998 roku gdy ukończył szkołę podstawową przeniósł się do SMS Zabrze. Na Śląsku nie zabawił jednak zbyt długo, gdyż pół roku po przeprowadzce Adam Nawałka (ówczesny szkoleniowiec Wisły Kraków), zauważył w Brożku prawdziwy talent i zaproponował mu kontrakt. Nie trzeba było długo negocjować, aby obie strony doszły do porozumienia, gdyż napastnik szybko podjął decyzję. Jednak przez długi okres czasu Paweł nie mógł znaleźć uznania w oczach trenerów i dopiero w kwietniu 2001 roku mając 18 lat zadebiutował w Ekstraklasie. Niedługo po tym, zagrał w następnym spotkaniu, w którym zaliczył debiutanckie trafienie dla Wisły Kraków. W maju tego samego roku niespodziewanie podpisał z „Białą Gwiazdą” 10-letni (!) kontrakt, udowadniając tym swoje przywiązanie do klubu. Sezon 2001/2002 kluz z Małopolski zdobył Mistrzostwo Polski, ale Brożek nie miał przy tym sukcesie zbyt wielkiego udziału. W następnym sezonie został wypożyczony do £KS £ódź. Wrócił do Krakowa w 2002 roku i już pod wodzą Henryka Kasperczyka zadebiutował w europejskich pucharach. Warto także dodać, że w tym debiucie trafił do siatki rywali. Mimo to, nie potrafił wbić się do pierwszej jedenastki. W kolejnym sezonie został ponownie wypożyczony, ale tym razem do GKS-u Katowice. Brożek nie tylko regularnie grał w tamtejszej drużynie, ale także był jednym z lepszych zawodników w zespole. Po udanych występach w lidze został zaproszony na testy do angielskiego West Ham United, ale do definitywnego transferu nie doszło. Gdy szkoleniowcem Wisły został Liczka, postanowił on sprowadzić Pawła do drużyny, choć jeszcze nie skończył się okres wypożyczenia. Nadal ciężko Pawłowi było dostać się do pierwszej jedenastki, jednak i bez jego większej pomocy „Wiślacy” zakończyli sezon na foteliku lidera. Son 2005/2006 był dla krakowskiego napastnika wyjątkowy. Nareszcie dostawał regularne szanse gry. Jego starania zostały docenione przez ówczesnego selekcjonera reprezentacji Polski, który powołał go do kadry na Mistrzostwa Świata 2006 w Niemczech. Jednak zbyt długo sobie na tym turnieju nie pograł. W sezonie 2006/2007 Wisła Kraków nie popisała się, zajmując miejsce w środkowej części tabeli lecz Paweł Brożek grał „swoje” i udało mu się pokazać z dobrej strony (szczególnie w meczach Pucharu UEFA). W 2007 roku zespół objął Maciej Skorża, który nie wyobrażał sobie drużyny bez Brożka. Napastnik odwdzięczył się za zaufanie trenera i został królem strzelców Ekstraklasy, a jego drużyna zdobyła Mistrzostwo Polski. Obecny sezon zapowiada się równie dobrze jak poprzedni. Po 14. kolejkach w lidze, Paweł ma na swoim koncie już 12 goli. W spotkaniach o stawkę zachwyca swoją dorosłością. Z meczu na mecz pokazuje, że w końcu dorósł do gry o najwyższe cele.
Już od dłuższego czasu Wiślak jest w świetnej dyspozycji. Nareszcie udało mu się dostać do pierwszej jedenastki reprezentacji Polski, a w Wiśle już od długiego czasu strzela regularnie bramki, więc zainteresowanie jego osobą stale rośnie. Sam zawodnik mówił, że chciałby zagrać w dobrym hiszpańskim klubie, jednak ofert jak na razie brak. Warto także podkreślić, że Brożek w sprawach ewentualnego odejścia z Krakowa wypowiada się bardzo dojrzale i… pewnie. Wie ile jest wart i nie odejdzie byle gdzie i za byle ile. Do tego podkreśla, że kluczowe słowo będzie miał Maciej Skorża, którego bardzo ceni.
Mam także nadzieję, że Paweł nie będzie już nigdy porównywany do Macieja ¯urawskiego. W Wiśle i tak osiągnął już o wiele więcej od byłego reprezentanta Polski. Przypomnijmy: w 183 spotkaniach rozegranych w barwach Wisły Kraków strzelił aż 83 gole i nadal ma możliwość powiększenia tego dorobku bramkowego.