Spotkania ligowe po dwutygodniowej przerwie zawsze stoją pod znakiem zapytania, gdyż przez ten czas wszystkie drużyny mogą coś zmienić w swojej grze. Jak się spodziewaliśmy, 5. kolejka obfitowała w gole oraz zaskoczenia.
£KS £ódź 1:0 Jagiellonia BiałystokObie ekipy nie mogły wystawić w meczu swoich wszystkich najsilniejszych zawodników, gdyż dosięgła ich plaga kontuzji. Mecz do najciekawszych nie należał, ale jedno trzeba przyznać. Gospodarze pokazali, że mają ambicję i wolę walki. Grali do ostatniego gwizdka i na pewno podopieczni Probierza będą sobie pluć w brodę, gdyż był to chyba najlepszy mecz £KS’u jak do tej pory w lidze.
Ruch Chorzów 2:0 Cracovia KrakówPo odejściu Duszana Radolskiego z ławki trenerskiej „Niebieskich” nie spodziewaliśmy się, że awaryjnie powołany (z urlopu!) Pietrzak będzie umiał w tak krótkim czasie pociągnąć taką drużynę. Udało się. Formacje Ruchu zagrały blisko siebie, przez co ułatwione zadanie mieli napastnicy. Warto także dodać, że to właśnie oni zapewnili zwycięstwo gospodarzom.
Śląsk Wrocław 2:1 GKS BełchatówPo świetnym początku drużyna prowadzona przez Pawła Janasa zwyczajnie opadła z sił. To co, że przeważali przez większą część spotkania. To co, że oni mieli więcej okazji na zdobycie gola. Ale nie było widać woli walki i ambicji. Właśnie te cechy posiadali gospodarze, którzy praktycznie w ostatniej akcji zdobyli zwycięskiego gola.
Lechia Gdańsk 3:1 Odra WodzisławDrugie wygrane spotkanie i oba na własnym obiekcie. W pierwszej połowie dominowali podopieczni Zielińskiego, którzy co rusz znajdowali się wokół pola karnego Odry, niestety nikt nie potrafił umiejętnie zmieścić piłkę w siatce. Niemoc strzelecka zemściła się kilka minut przed przerwą, kiedy to drużyna gości wyszła na prowadzenie. Po przerwie było widać, że Jacek Zieliński odpowiednio umotywował swoich piłkarzy. Już od pierwszych minut drugiej połowy starali się często atakować. Jednak tym razem ze skutkiem. Strzelili trzy bramki i wygrali spotkanie. Warto także dodać, że w ich zwycięstwie pomogli także dwaj rywale (Dudka i Gierczak), którzy to po obejrzeniu czerwonego kartonika musieli opuścić boisko.
Legia Warszawa 2:0 Arka GdyniaSpotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie, gdyż właśnie dwa sezony temu Zagłębie Lubin prowadzone przez Michniewicza zapewniła sobie mistrzostwo kraju poprzez zwycięstwo nad Legią. Niestety w tym meczu podopieczni „polskiego Mourinho” nie zachwycili. Grali głównie długimi piłkami na napastników. Jednak ta taktyka była o tyle niemrawa, gdyż do defensywy „Legionistów” powrócił Hiszpan – Astiz – który potrafił uporządkować grę w obronie. Warto także podkreślić, że świetnie w tym spotkaniu zagrał Radović, który swoimi zagraniami upokarzał rywala.
Polonia Bytom 0:4 Polonia WarszawaDrugie spotkanie wygrane dużą różnicą goli i drugi hattrick. Tym razem swoimi strzeleckimi umiejętnościami popisał się Daniel Mąka, który wszedł na boisko koło 55. minuty! Prawda jest taka, że dopóki grał w drużynie gospodarzy Broniewicz (został ukarany czerwoną kartką w 30. minucie) to Bytomianie wyglądali na drużynę lepszą. Stracili gola, później starali się odrobić straty, ale poszły trzy kontry i zrobiło się 0:4 dla ekipy gości.
Górnik Zabrze 1:0 Piast GliwicePierwszy gol, pierwsze zwycięstwo i pierwsze w tym sezonie „wypadek” z „kibicami”. Po meczu nikt nie mówił o tym, że Zabrzanie w końcu odnieśli korzystny rezultat, ale o chuliganach, którzy przez dziesięć minut zatrzymali przebieg spotkania. Jeśli chodzi o samo spotkanie, to widać było, że gospodarze są bardzo zmobilizowani do działania. Udało się strzelić jedną bramkę, a mogłoby być więcej, gdyby nie Hajto, który zamiast z jedenastu metrów umieścić piłkę w siatce starał się trafić w reklamy (co mu się udało).
Wisła Kraków 1:4 Lech PoznańHit kolejki i wielkie zaskoczenie. Chyba nikt nie spodziewał się, że podopieczni Smudy rozbiją Wisłę w Krakowie (!) tak dużą różnicą goli. Dzisiaj jeśli kupimy jakąkolwiek gazetę sportową na pierwszej stronie przeważnie zauważymy tytuły typu „Wisła na kolanach”. I z tym trzeba się zgodzić. Lech zaprezentował bardzo ofensywny futbol, a zaskoczeni obrońcy Skorży tak naprawdę nie wiedzieli co się dokładnie dzieje. Ale jeszcze gorzej było z bramkarzem „Białej Gwiazdy”, który zawinił przy trzech bramkach. Przed potyczką z Tottenhamem Skorża będzie miał poważny dylemat związany z pierwszym golkiperem.