Seks?
Dzi?kuj?, dzi? nie. Zawsze mam kaca moralnego po seksie. Tak si? zastanawia?em, dlaczego. Przecie? to jedna z najpi?kniejszych i najbardziej satysfakcjonuj?cych czynno?ci, jakie cz?owiek mo?e zrobi? z w?asnym cia?em. Czerpa? z tego ogromn? przyjemno??, nie do por?wnania z ?adnym innym doznaniem. Po prostu totalny odlot. Dlaczego wi?c ten "smak popio?u" w ustach"? Ot??, powod?w jest mn?stwo.
Przede wszystkim- b?dzie dzieciak czy nie? Dzisiejsza farmaceutyka co prawda jest rozwini?ta, jednak nigdy nie nale?y zapomina? o "prawie Niespodzianki", tak po Sapkowskowemu m?wi?c; to znaczy o takim rozwoju wypadk?w, kiedy jeste?my do czego? przekonani na milion procent pewno?ci, a tu: siurprajs! I ca?e moje misterne plany, ca?a moja m?odo??, beztrosko??, zielono??, pe?no?? i dosko?a?o?? ?UBUDU! Na ziemi?. No taaak- odezw? si? g?osy: ale przecie? dziecko to wspania?e wydarzenie, to potomek, nast?pca, nowy cz?owiek z krwi i ko?ci, moja progenitura. Ano, tak, owszem. Ale kiedy jest si? dwudziestoparoletnim, przebojowym, dobrze zapowiadaj?cym si? zawodowo cz?owiekiem, bez g??bszych zobowi?za?, zalegalizowanych zwi?zk?w, ?yj?cych sobie poza ramami konwenans?w i koterii, to jednak jest..."pogrzeb". Wydawanie pieni?dzy przynosi wi?ksz? frajd?, jak odk?adasz na Emporio Armani ni? na nowy w?zek, ciuszek i zasypki. A perspektywa wieczoru? Chmielowy Wujek Heini z kumplami w pubie niestety musia?by ust?pi? wieczorowi z wiecznie marudnym brzd?cem, pieluchami, z?bkowaniem, ect. przy herbatce. Ha! nie rozwa?am nawet sytuacji, gdyby mnie to szcz??cie spotka?o, zanim znalaz?em w miar? "umys?ow?" prac? w zawodzie. Wtedy dopiero sprawy by si? skomplikowa?y! Dzieciak ju? w drodze na ten ?wiat, a tu bez roboty, albo trzeba za ni? jecha? do Krainy Sas?w... Ech, a? w?os na g?owie staje. No i ?eni? si? trzeba- bo przecie? ma?o kt?re lokalne spo?ecze?stwo zaakceptuje nieformalny zwi?zek m?odych ludzi z dzieckiem. Ile takich par si? widzi? No w?a?nie. Zreszt?, wtedy to kobieta wykazuje zdroworozs?dkowy instynkt, staraj?c si? "zaobr?czkowa?" samca tak szybko jak wprawny ornitolog z rozwolnieniem- czyli "szastprast". A ?lub...jeeezu....rodzinka, sala, kursy przedma??e?skie, ko?cio?y, orkiestry, zaproszenia, "a kogo posadzimy ko?o cioci Krysi"....Lito?ci. Nie zrozumcie mnie ?le- nie jestem przeciwnikiem zawierania legalnych zwi?zk?w ma??e?skim wobec Boga i instytucji pa?stwa- po prostu chyba jeszcze nie dojrza? we mnie owoc o nazwie "?lub". I to wszystko mo?e mnie czeka? o krok, przez jeden ma?y wybryk.... Pole minowe, po prostu. I jak tu, cz?owieku, mie? przyjemno???
Wi?c kiedy my?l?, ilu nastolatk?w marzy o tym ca?ym "seksie", wci?? o nim gada... A ilu? to "odpad?o"...Przez chwil? nieuwagi.
Tak?e gdy s?ysz? s?owo "Seks" od razu przewija mi si? film pieluchowo-?lubno-ustatkowany przed oczami.
Tak?e- seks? Nie, dzi?kuj?!