Kt?ry to ju? dzie? Nie wiem. Kasa jeszcze jest, wi?c niewa?ne. Kt?ra godzina...<spogl?da na zegarek> Trzecia. Trzeba jako? doj??...Zala?em si? jak ?winia...oooo....ku***....Burp!
<staje, opiera si? o mur, i g?o?no wymiotuje>
Eeeech, nigdy wi?cej tyle nie wypij?...Byle doj?? na chat?.
<wyciera usta r?kawem>
+ Seksowny to Ty nie jeste?, m?j drogi, hahahaha
<zad?wi?cza? seksownie wibruj?cy g?os za plecami. Corvus chwiejnie obraca si?. I widzi...Brunetk?. W?osy proste, po ramiona. Ubrana w czarn?, sk?rzan? kurteczk?, r?kawiczki, czarne spodnie z delikatnej satyny. Na BARDZO kszta?tnych nogach. i szpilki. Zauwa?y?a, ?e Corvus ogl?da j? "od st?p do g??w">
- Czy eeeem....czy my si? znamy?
<odezwa? si?, zwracaj?c uwag? na jej twarz. Ciemna karnacja, idealnie pasuj?ca do kruczoczarnych w?os?w. Drobny, zadarty nosek. Drobne, zaci?te usta. I oczy. Wspania?e, b??kitne jak niebo, kryszta?owe jak lodowiec>
+ Ja Ciebie znam, Corvusie. Widz?, ?e potrzebujesz pomocy?
Jeszcze tylko za mi?czaka mnie nie mia?a. I tak hujowo zacz??em tym rzyganiem... Ale niez?a jest, mo?e co? z tego b?dzie?
- Dam sobie rad?...Bywa?o gorzej.
<zaciekawiona, odpala papierosa>
+ Co, zostawi?a Ci?? Ech, zawsze wiedzia?am, ?e nie nadajesz si? dla takiej szarej myszki, Corvus... Ale ?eby tak pi?? Kto to widzia?...
B?dzie mnie cholera umoralnia?.
- Moje picie, moja sprawa. I nic Ci do tego.
<czarnulka zmienia ton g?osu na drwi?co-pob?a?liwy>
+ Ooo, Corvusik si? je?y... Niepotrzebnie. Chod?, podprowadz? Ci? do domu.
Prostytutka? Za ?adna, ?eby sta? tak na ulicy. I za nachalna.
- A Ty co, Samarytanka, czy szukasz klienta? Je?li tak, nie mam kasy, od razu m?wi?.
+ Nie chodzi o pieni?dze. Ale wyt?umacz? Ci, jak b?dziemy ju? u Ciebie.
Jaka? by?a kochanka, czy co? No ale dobra, co mi tam...
<odrywa si? od ?ciany, i wolno zaczyna i??. Tajemnicza Dama idzie o p?? kroku za nim>
- A mo?e si? tak przedstawisz, co? Skoro mnie ju? znasz? Bo ostatnio zaczepiaj? mnie tacy r??ni...
+ Ach, mo?esz mi m?wi? Angel Eyes.
<Corvus parskn?? ?miechem>
- No tak, ciekawe dlaczego....
<zza rogu wy?ania si? dw?ch pijaczk?w. Corvus i Angel Eyes milkn?. Pijaczki po chwili, przysi?gaj?c sobie ca?y czas dozgonn? przyja??, znikaj? za rogiem. Pomi?dzy Corvusem a nieznajom? dalej panuje cisza. Skr?caj? z g??wnej ulicy w boczn?, przy kt?rej jest mieszkanie Corvusa>
-A sk?d wiesz, gdzie w og?le mieszkam?
<seksownie wibruj?cy ?miech>
+ Je?li chc? si? czego? dowiedzie?, to si? zazwyczaj dowiaduj?...
<Corvus zastanowi? si?. Gdyby tego nie zrobi?, mo?e...Ale nie us?ysza?. Ruchu cichego jak szmer. Ruchu wyci?ganej pa?ki teleskopowej. Szybkiego zamachu te? nie us?ysza?. B?ysn??o. Pulsuj?ca jasno??, ciep?o woko?o potylicy. Twardy poca?unek chodnika na policzku. Ciemno??.>
Ooo? ku***...ale boli! Czaszk? mi rozpieprzy?o?
<jak zza ?ciany, dobiega go g?os kobiety>
+Tak, zaci?gn??am go w zau?ek. Stary co m?wi?, przemieni??
....
+Dobra, dam sobie rad?, do rana b?dzie nasz.
<otworzy? oko. W g?ow? ?upn?? dziesi?ciokilowy g?az b?lu. Zamajaczy?a posta? w czerni, ewidentnie rozmawiaj?ca przez kom?rk?>
Aaach ty suko... ja z tob? teges, a ty mnie walisz w ?eb.... to Ci? ku*** za?atwi?!
<rozejrza? si? woko?o. Zauwa?y? kawa? od?upanej deski i butelk? po piwie "Tur". Wzi?? butelk? w d?o?, powoli, by si? nie zorientowa?a.>
+ Okay, do zobaczenia w ?wi?tyni rano.
<roz??czy?a si?, i wolno obr?ci?a w stron? lezacego Corvusa. Jednak jego nie by?o ju? tam, gdzie go widzia?a ostatnim razem. Zgi??a si? w p??, odbi?a si? nogami i skoczy?a, w por? unikaj?c precyzyjnego uderzenia w g?ow? butelk?. Usmiechn??a si?, otrzepuj?c nieistniej?cy kurz z kurteczki>
- O ?esz ku***....
+ Co, moje z?by?
<U?miechn??a si? jeszcze raz. Ka?dy normalny cz?owiek ma k?y d?u?sze od siekaczy o milimetr-dwa. Ona mia?a d?u?sze o centymetr.>
- Ja pi***ol?, co to ma by??
+ Twoja ?mier?, Corvus!
<Ostatnie s?owo ko?czy?a ju? w locie. Rzuci?a si? na niego jak kocica, zwinnie, z d?o?mi rozczapierzonymi w szpony. Nie uciek?. Zamachn?? si? butelk? wprost mi?dzy niebieskie oczka. Za p??no. Za p??no, by unikn?? szponiastych paznokci na twarzy. Idealnie, by spomi?dzy tych?e paznokci zobaczy?, jak butelka trafia, i rozbija si? na czole panienki. To nie zdeprymowa?o jej wcale. Z?apa?a jego g?ow? w ?elaznym u?cisku... Za silna jak na tak? drobna kobiet?. Silniejsz? od niego. Zbli?y?a g?ow? do pulsuj?cych t?tnic na szyi Corvusa, uwi?zionego pomi?dzy ni? a scian?. Widzia?a grub?, ciep?? t?tnic?. Pachnia?a krwi?. Ciep??, natlenion? prosto z serca. Zapomnia?a o jednym. ?e t?uczone szk?o rewelacyjnie tnie organiczne tkanki. Ugodzi? j? g??boko, poprzez te delikatne spodnie. W udo. Poci?gn?? pchni?cie w g?r?, zahaczaj?c miednic?. Zawy?a, zwolni?a ?elazny u?cisk. Poprawi? pchni?ciem w brzuch, prosto przez rozpi?t? kurtk?. Ochlapa?a go ciemna krew. W odruchu, zgi??o j? w prz?d, i uderzy?a go z g??wki. Osun?? si? na ?cian?. Kobieta w tym czasie z?apa?a si? za brzuch i usiad?a.>
Oooo ku*** co ja narobi?em! Pr?ba zab?jstwa, ja pi***ol?! Kraty murowane! Ale g?wno!
<Kobieta, trzymaj?c si? za brzuch, zacz??a si? histerycznie ?mia?. W jej wargach zabulgota?a krew>
+ Hahahaha.... Do wieczora b?d? jak nowa, ty pi***olony dupku...Ech...
<Spr?bowa?a wsta?. Po?lizgn??a si? na krwi, i upad?a na brzuch. Corvus wsta?, lekko oszo?omiony.>
- Spr?buj si? z tego wykurowa?, suko!
<zajecha? jej "tulipanem" prosto w kark. G??boko. Szk?o zgrzytn??o o ko??. Fontanna krwi obryzga?a go po nogawkach.>
Trzeba st?d sp***dala?, i to szybko.
<Otworzy? oko. Sufit. Drugie. Sufit i ?yrandol. Obr?ci? g?ow?. Okno bez firanek, na parapecie kilkana?cie butelek po piwie.>
Ufff....W mord? je?a.... Jaki zjebany sen!
<obr?ci? si? w stron? drzwi. Na fotelu le?a? sweter. Na pod?odze spodnie. ca?e we krwi. >