Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Autor Wątek: Thierry Henry - czy to ju? koniec?  (Przeczytany 957 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

toporow

  • *
  • Podziękowania otrzymane: 0
    • Zobacz profil
Thierry Henry - czy to ju? koniec?
« dnia: Lipiec 14, 2008, 12:36:01 »
Ostatni sezon w Arsenalu spędził lecząc kontuzje. W Barcelonie więcej przesiadywał na ławce niż grał. Na Euro strzelił tylko jednego gola. Już od dwóch sezonów francuski napastnik nie może „wyjść z dołka”. Zapraszam do przeczytania biografii tego napastnika.


Dzieciństwo.
Urodził się 17 sierpnia 1977 roku w Paryżu. Wychowywał się w Les Ulis. Jego ojciec był ochroniarzem, a wcześniej piłkarzem. Jednak miał tylko jeden atut – szybkość, więc musiał zrezygnować z kariery. Henry w młodości był dobrym biegaczem. Świetne czasy kręcił na dłuższych odcinkach. Być może przyczyniło się to, że w młodym wieku był prześladowany przez rasistów i często musiał uciekać. Pierwszym trenerem był jego własny ojciec.

Początki.
Thierry zaczynał karierę piłkarską w znanej na całym świecie szkółce Centre Technique National Fernand Sastre. W drużynie od początku grał na pozycji napastnika. Był niezwykle skuteczny, co potwierdza fakt, że w lidze juniorów potrafił strzelić ponad 100 bramek. Został zauważony przez AS Monaco, w meczu, którym przyglądali się łowcy talentów strzelił siedem goli. Arsene Wenger, który był wtedy trenerem drużyny AS Monaco, widział olbrzymi talent Henry’ego i już w wieku 17 lat dał mu zadebiutować w lidze francuskiej. Po odejściu Wengera z klubu, jego następca ustawił Henry’ego na skrzydle.

Wielki świat.
W reprezentacji Francji zadebiutował w roku 1997 w meczu z RPA. Rok później na Mistrzostwach Świata razem z kolegami z drużyny zdobył złoty medal. Na turnieju strzelił trzy bramki.
W 1999 roku za 14 milionów funtów przeszedł do Juventusu Turyn. Była to chyba najgorsza decyzja w życiu Francuza. Gdyż nie dość, że grał na skrzydle, to musiał często angażować się w grę defensywną. Drzwi do wielkiego futbolu otworzył mu Arsene Wenger, który został zatrudniony przez Arsenal. Kupił go do „Kanonierów” za zaledwie 11 milionów funtów. Od tamtego czasu Henry nazywa swojego wybawiciela „przywódcą duchowym”.

Wpadało wszystko.
Po przejściu do Premiership w sierpniu 1999 roku francuski napastnik wzbił się na wyżyny swoich umiejętności. Stał się jednym z najlepszych napastników w Europie, może nawet i na świecie. W lidzie i w pucharach strzelał gola za golem. To właśnie z „Kanonierami” zdobył dwa razy mistrzostwo Anglii (w 2002 i 2004) oraz raz doszedł do finału Ligi Mistrzów (w 2006). Indywidualne sukcesy, które warte są wspomnienia to zdobycie złotego buta (w 2004 i 2005), oraz wiele razy status króla strzelców ligi angielskiej i piłkarza Francji.

Powoli w dół.

Pierwsze kłopoty Henry’ego zaczęły się w sezonie 2006/2007, kiedy to poprzez liczne kontuzje zagrał tylko 27 meczy, w których strzelił 12 bramek. To jak na jego możliwości był marny dorobek. Później zdecydował się przejść do Barcelony, gdyż Wenger miał najprawdopodobniej odejść, a piłkarz nie chciał zostawać w klubie sam. Przeszedł do klubu z Katalonii za 24 miliony euro. Tą decyzję także można sklasyfikować jako jedną z najgorszych. Gdyż jak później się okazało, Wenger wcale nie odszedł, a w Barcelonie były „Kanonier” zamiast grać, grzał ławę.

Atrybuty piłkarskie.
Thierry Henry to bardzo dynamiczny i szybki napastnik, który ma nieziemskie opanowanie. Z łatwością wykorzystuje sytuacje sam na sam dzięki swojemu dryblingowi. Francuz jest napastnikiem, który często cofa się, aby pomóc swoim kolegom. Wiele razy asystował. Dla obrońców rywali jest jak duch, który natychmiastowo może znaleźć się za ich plecami z piłką. Słabo gra głową, co nadrabia walecznością i agresywnością, lecz zawsze gra fair play.
Niestety, powyższe cechy można było mu przydzielić przed odejściem z Arsenalu. Teraz została mu tylko szybkość, umiejętność mijania rywali, słaba gra głową oraz gra fair play.

Kiedy odrodzenie?
Każdy fan Henry’ego czeka na jego wspaniały powrót. Kibice chcą znowu oglądać napastnika, który z łatwością potrafi spojrzeć się w oczy bramkarza w akcji sam na sam i strzelić mu pięknego gola. Jednak dręczy mnie jedno pytanie? Czy ten comeback w ogóle nadejdzie? Może czas Francuza dobiegł końca. Może nadszedł czas, aby powiedzieć „dość” i wyjść jako bohater, którego każdy zapamięta jako wspaniałego snajpera.
Sam z niecierpliwością czekam na powrót do pięknej gry tegoż piłkarza. Mam nadzieję, że już przyszły sezon będzie należał do niego i pokaże, że Barcelona nie pomyliła się wydając na niego kupę pieniędzy.
"If you are first you are first. If you are second you are nothing." Bill Shankly
"Nie ma porażek, są tylko nowe doświadczenia."