Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Autor Wątek: Wystawka I - R??opludry JAO  (Przeczytany 600 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Bartimeus

Wystawka I - R??opludry JAO
« dnia: Czerwiec 19, 2008, 23:10:48 »
Ku gwoli wyja?nienia:

Wystawka w grze fantasy, w kt?r? pogrywam, jest to zdj?cie z siebie ekwipunku, b?d? cz??ci ekwipunku, by kto? s?abszy od nas m?g? odnie?? zwyci?stwo i dosta? wi?cej punkt?w statystyk i do?wiadczenia :)

Tekst stworzony na podstawie pojedynku - dane z gry, czy te? wypowiedzi na forum. Umie?ci?em to w cytatach.



Kolejny wsch?d s?o?ca, kolejny z ?ycia Bartimeusa, kt?re ostatnio nudnawym by?o. Niczym go nie zaskakiwa?o, chyba ?e wspomnie? o goblinim z?odziejaszku, co jako ?up przygarn?? dla siebie kufer z brudn? bielizn?. Nawet nie widzia?o si? bardowi goni? ?otrzyka, cho?by po to by kopsn?? miedzianosk?remu kilka monet za dobrze, cho? niespodziewan? przys?ug?.
Grajek podni?s? si? z ???ka, przy akompaniamencie skrzypie? starego mebla. Ospale przetar? oczy i rozejrza? si? po izbie, powiedzie? mo?na, ?e uporz?dkowanej. Z punktu widzenia Bartiego kilka miejsc, w kt?rych by?o postawi? stop?, nie nazywa?o si? ba?aganem. Zn?w trza b?dzie z?oi? kilka ty?k?w... - pomy?la?, spogl?daj?c na cienk?, zwierz?c? b?on?, rozci?gni?t? w oknie. Na stojaku obok zapadni?tego ???ka widnia?y elementy sk?rzanej zbroi, pokiereszowanej jak diabli. W ko?cu nie pierwszy pojedynek si? stoczy?o...

Cytuj

Sk?rzana zbroja

Obrona: 14 do 20

Skuteczno??: 61%

Wymagany poziom: 24



Pierwej na?o?y? naramienniki, a raczej spr?bowa? na?o?y?, bo co? ci??ko mu sz?o. Rzemienie napi??y si? do granic mo?liwo?ci, na co bard zareagowa? z niezmiernym entuzjazmem.
-Jeszcze kawa?ek, noo... -St?kn?? cicho, naci?gaj?c element zbroi na rami?. Co to si? sta?o, ?e te cholerniki wej?? nie chcia?y? To w?a?nie stara? si? sobie przypomnie?, wszak nie mog?y by? to ostatnie karczemne ucztowania, nie... T? mo?liwo?? odrzuci? od razu. TRZASK!
-Niech diabli wezm? samego Toma Bombadila! -Zakl?? w?ciekle, rzucaj?c co chwila okiem na naramiennik z zerwanymi rzemieniami. Teraz trzeba b?dzie go jakim? sznurem opl?ta?, czy co -przemkn??o mu w my?lach, lecz zaraz gniew porzuci?, by to czasu nie marnowa?. Na siebie narzuci? napier?nik, kt?ry o dziwo pasowa?. A mo?e to dopiero po polu?nieniu pask?w od zbroi? Teraz nie mia?o to wi?kszego znaczenia, przecie? czeka?a go wystawka, a mo?e kilka? Wszystek zale?e? b?dzie od tego, ile ludzi si? b?dzie na placu sprzedawa?, b?d? oferowa? darmo "wymiany do?wiadczenia". Za?o?ywszy par? ci??kich but?w, zasznurowa? je mocno, by w walce r?wnowagi nie straci? przypadkiem. Na nie naci?gn?? podarte nogawki lnianych, gdzieniegdzie obszytych sk?rzanymi ?atami, spodni.
-No to chyba mog? rusza? -mrukn?? do siebie, spojrzawszy na bro? oparta o framug? drzwi. Mo?e nie by?a ona przeznaczona dla barda, co ten odczu? podczas pierwszych walk, ale p??niej si? ju? wyrobi?o obycie z or??em.

Cytuj
Ber?o

Atak: 24 do 36

Skuteczno??: 68%

Wymagany poziom: 20


Brakowa?o r?kawic, za kt?rymi Bartimeus ju? wodzi? wzrokiem. Wypatrzy? je dopiero po kilku chwilach, pod sto?em. Nie chcia?o mu si? nawet dochodzi? co tam robi?y, tym bardziej ?e obok nich le?a?o kilka chochlikowych gnat?w. Para sk?rzanych r?kawic pasowa?a jak ula?. Przynajmniej to si? dzi? uda?o. Pewniejszym chwytem z?apa? r?koje?? ber?a, dzi?kuj?c bogu, ?e nie musi by? po jego drugiej stronie. Bard da?by sobie d?o? uci??, ?e jeszcze gdzie? w izdebce le?a?a druga taka sama sztuka przedniego or??a. Z k?ta odrzuci? kilka wilgotnych szczap drewna, kt?rych los niechybny spocz?? w kominku. Odsun?? te? poka?n?, sosnow? komod?, pokryt? zdobieniami, nie tam jakimi? elfickimi, acz barda r?k? wykonanymi z nud?w. Bartimeus nigdy nie my?la? nad zawi?zaniem ma?ego interesu, a przynajmniej tedy by na stan sakwy nie narzeka?. R?kawic po prostu nie by?o.Najwy?ej by Barti d?o? utraci?...Przy?wiadczy?o strunostrz?pa r?wnie? poszukiwanie ber?a w stosie starych rzeczy, kt?rych odwagi nie mia? nigdy posprz?ta?.
-Heja! Hoj! Hej! Wiej, wietrze, wiej! -zakrzykn?? weso?o na widok swej lutni. Wnet podszed? do ?ciany, na kt?rej pasem instrument by? uwieszony, po czym ostro?nie go ze? zdj??. Przez rami? pas prze?o?y? i gotowy do wymarszu kopniakiem otworzy? drzwi swej chaty. O? jaki ?omot by? drzwi...nie tyle co za barda spraw?, lecz zawiasy dotychczas jeno podrdzewia?e, teraz skruszy?y si?, tako ca?o?? gruchn??a na ziemi?. Na twarzy Bartiego ino u?miech krzywy zago?ci?, na my?l o p??niejszej naprawie.
Gdy ju? trakt jego osob? go?ci?, grajek niemal nie upad? na ziemi?, tak zaskoczy?o go to co na w?asne oczy dojrza?. Smoki co ka?dy wtorek si? widywa?o, lecz w?asne ber?o wbite w przepo?owiony konar drzewa nie nale?a?o do cz?stych widok?w. Z niema?ym trudem zdo?a? wyrwa? or?? z pnia, wci?? si? usilnie zastanawiaj?c, co on m?g? tu robi?? Rozwi?zania k?opotu szuka? bard w ostatnim wieczorze. Tak...by?a no...biesiada i ten tego...no mi?o by?o -duma? przez d?u?szy czas, drapi?c si? po g?owie, jak to mia? w zwyczaju.

Podr??, oj by?a podr??. Szczeg?lnie mo?na to by?o zauwa?y? przez spocone oblicze m??a, kt?ry kolejne kroki stawia? ku Galimoryjskiemu placu, gdzie to wojowa? mo?na by?o nawet ze stokro? silniejszym od siebie! To? to dziwne si? wydawa? mog?o, acz to by? Galimor i jego zasady. Koniec w?dr?wki uczczony zosta? odpoczynkiem, a jak?e inaczej? Zm?czone cia?o na ?awie bard u?o?y?. Min??o ju? chyba po?udnie, cho? to wcale nie by?o pewne. Ostatnimi czasy pory w jakich Bartimeus odczuwa? g??d jako? si? przesuwa?y, acz wyznaczniki trwa?y niezmiennie. Po chwili ju? dumnie unosi? pier?, dzier??c w d?oniach dwa wspania?ej roboty ber?a. Zlecia?o jakie? p?? godziny, nim bard, kr???c po okolicy, dostrzeg? wojownika, kt?ry lekcji fechtunku udziela?. To? sam R??opludry Jao by?...oczy grajka zaja?nia?y rado?nie.

Cytuj

*na arenie Lord pojawi? sie by lekcji udzieli?, stan?? w blasku s?o?ca, ubrany w lniana przepask? i b?yszcz?ce BUTY, kt?re wypolerowa? aby razi?y oczy atakuj?cym a m?odzie?com po?ladki skopa? je?li niepotrzebnie wystawi? si? na kopniaka.*

No odwa?ni do ?witu sta? tu b?d? i szkoli? w imieniu Bellum Scholaris.

*Pozycj? obronn? przyj??*



Bartimeus powa?nie si? zacz?? zastanawia?, czy do pojedynku przyst?pi? i do?wiadczenia niema?ego zdoby?. Wszak to by by?a okazja by wybi? si? w?r?d mot?ochu, kt?ry go otacza?. Go?ow?sem nie by?, to trza mu by?o przyzna? wi?c pewnie b?dzie mia? jakie? szanse...jakie?.
-Trza ?y?, a przynajmniej poczu?, ?e si? ?yje, cho?by przez par? nowych siniak?w! -rzek? z typowym, jeszcze m?odzie?czym zapa?em i podszed? do s?awetnego wojownika. Nie by?o ?adnej wymiany zda?, ot tylko spojrzenia m?ciwe, jak to ju? w pojedynkach bywa?o. Tyle, ?e ten by? specyficzny, bo z pozoru przeciwnik b?ahym do powalenia b?dzie, lecz z drugiej strony trza b?dzie by? czujnym, na atak jaki? mocniejszy.
Po chwili ju? podobnie jak przeciwnik bard do bitki si? przygotowa?, stopy na gruncie stawiaj?c pewnie. Na pokaz dla gapi?w zebranych dooko?a wywija? or??em w d?oni, czekaj?c tylko na odpowiedni moment do pierwszego ciosu. A? w ko?cu...nadszed?. Bartimeus sprawnym okiem z razu spostrzeg? odchylenie przeciwnika. Szerokim ?ukiem zamachn?? si? na udo R??opludrego. Nie doceni? go. To? buty o kt?rych m?wi? poczciwy Jao musia?y by? unikatem, wszak gdy ber?o uderzy?o w cholew? obuwia, z jeszcze wi?ksz? si?? odbi?o si?, bezw?adnie uderzaj?c w barda w brzuch. Dobrze, ?e zbroja mocno uwi?zana by?a, bo ?wieki niechybnie rozdar?yby jego cia?o. Nie czekaj?c d?u?ej ku kolejnemu atakowi przyst?pi?. Wyprowadzi? uderzenie z g?ry, mierz?c dziko w tors wojownika. Ten atak udany by?, jednak ran nie pozostawi? wiele, wszak do czynienia mia? Bartimeus z legend? tej krainy. Przygryzaj?c warg? zerkn?? na R??opludrego i doskoczy? do niego, by to po raz kolejny go zdzieli?, mocniej jednak, ni? to wcze?niej by?o.
-Ha! -Zakrzykn?? uradowany, gdy uderzenie celu si?gn??o i zbi?o przeciwnika z n?g. Nie by?o to jednak zaskoczeniem, ?e ten podni?s? si?, got?w na kolejne wyzwania ze strony strunostrz?pa. To? pojedynek si? nie sko?czy?, a krwi ma?o ulano. Szybki cios nie ima? si? do?wiadczonego Jao, tako innego na? sposobu wymy?li? by?o bardowi. Jednym z bere? miotn?? w rywala, by to go z obrony wybi?, drugim za? rzy? mu porachowa?. Sta?o si? tak jak by?o w planie...prawie. Cho? R??opludry ca?? uwag? lec?cemu pociskowi po?wi?ci?, zdo?a? jeszcze nog? wywin??, by to kopniakiem powali? barda na suchy grunt. Przypadek? W ka?dym razie mu si? uda?o, co Bartimeus przyj?? z gorycz?. Odrzucaj?c bro? konwencjonaln? na bok, chwyci?, ni to w desperacji, ni to w przemy?leniu, za sw? lutni?. Tyle? si?y co z?o?ci za wcze?niejsze nieudane pr?by powalenia Jao, w?o?y? bard w ten atak. Z szale?czym krzykiem roz?upa? mu ukochan? lutnij? na ?bie, w nadziei, ?e to zako?czy sprawi? pojedynku.

Cytuj
Bartimeus uderzaj?c lutni? zadaje 197 obra?e?!
R??opludry Jao traci 118 ?ycia!


Rado?? ju? gora?a ogromna we wn?trzu Bartimeusa, lecz ten czeka? jeszcze z jej uzewn?trznieniem a? do upadku rywala. Wszystko si? dzia?o niby w zwolnionym tempie. R??opludry osun?? si? na kolana. Zaraz polegnie...koniec -my?la? w nadziei, lecz wszelki czar prys?, gdy ruch ze strony przeciwnika ujrza?. Potem zamkn?? oczy. Po?o?y? si? i zasn??, a przynajmniej tak mu si? wydawa?o, bo nic ju? nie czu?. Sam Jao powsta? z ziemi, otar? posok?, ?ciekaj?c? mu z czo?a i otrzepa? swe buty, by to b?ysk odzyska?y, jak przed walk?. Odzyska?y po ostatnim ataku.

Cytuj
Wyzwa?e? na pojedynek bohatera imieniem R??opludry Jao!

Zada?e? og?ln? liczb? 2514 obra?e?!
Przeciwnik zada? 2320 obra?e?!

Przeciwnik pokona? Ci?!

Straci?e? 12 sztuk z?ota!

Morale twojej armii spad?o o 1