Gefrajter kkk.69 zszedł na dziedziniec, gdzie przy wielkim wozie, zaprzężonym w dwa muły, stał rudobrody gefrajter Szitis (zwany tak z powodu tego, iż zajmował się końmi. Z uwagi na to, że miał niecałe 4 stopy wzrostu, chcąc nie chcąc, zawsze chodził uwalony po brodę w końskim nawozie). Gefrajter Szitis ładował, razem z pachołkami, beczki na wóz.
- Hejl bejbi! Krzyknął kkk.
- Nie pierdul mnie tu, tylku pomóż, zawszony pachołku Miszcza! Powiedział Szitis. Miał ciężki dowcip, o czym wiedzieli wszyscy w zamku.
- A co jest w tych beczkach?
- Hehehehe jak to co, łokowitka! Podrzucim pacholętom chłopskim całą furę łokowity, to się popiją. Chłop to durny jest, jak popije se, to zaraz by komuś żebra przetrącił. Przebiere sie tedy, pójde, i zaczne ich podjudzać. Chłopki se mordy pokiereszujom i tyle bedzie z ich współpracy, zasrane świńskie ogony, hehehe
Gefrajter kkk.69 pomyślał "no no, hytry ten nasz Miszcz, nie ma gadki"
Gdy załadowali, zmierzchało już. Na odprawę zszedł sam Miszcz Kurjoł.
- Szitisie, załadowaliście już?
- Ano, załadowaliśmy, Wielki Miszczu! Powiedział Szitis, padając na kolana przed Miszczem.
- Tak więc słuchaj, Szitisie. Od tej chwili jesteś naszym agentem, wyruszasz na ważną misję. Będziesz przebywał w obozie wroga, więc musisz przybrać pseudonim.... hmm... jakiś prosty.... o! mam! 007. Albo nie... Wiel Błąd miał taki... a więc....mam. Będziesz 000. Zero-Zero-Zero. Ale o czym to ja... aha. kkk.69 Cię podwiezie wóz pod samo obozowisko chłopków, i ucieknie. Ty zaś zakradniesz się do obozu, i poczekasz, aż się popiją. Wtedy zaczniesz dywersję siać, by się kłócili. Jak się zaczną tłuc, wracaj.
- Miszczu, a jeśli i mnie stłuką?
- Cóż, ryzyko własne - rzekł Miszcz. Jednak pamiętaj, Szitisie, że jak misja się powiedzie, zostaniesz obergefrajtrem, i awansujesz na stanowisko Sracz-sprzątacza!
- Toż to nobilitacyja wielka, Miszczu! Dziękujem!
...........