Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Autor Wątek: Jak zrobić space arta? Tutorial na przykładzie 'The ice in her eyes'  (Przeczytany 15606 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Abik

Miałem robić space arta, ale tak mi wali Słońce po monitorze, że chyba napiszę w końcu tego tutoriala na space arta.
Nie jest to już tutorial dla początkujących, nie będę tu opisywał jak co wszystko się po kolei robi bo to już wiecie z tych miejsc:
http://burning-brushes.pl/tutoriale-photoshop/jak-zrobic-planete-w-photoshopie/
http://burning-brushes.pl/tutoriale-photoshop/jak-zrobic-nebule/
http://burning-brushes.pl/tutoriale-photoshop/inne-elementy-space-artow/
Tu pokażę i trochę opiszę jak w całości wygląda mój proces tworzenia space artów. Nie wiem czy to się wam przyda czy nie, ale z tego co zauważyłem sama umiejętność zrobienia poszczególnych elementów sa nie wystarczy żeby zrobić dobrą pracę.
SA na przykładzie którego napisany będzie tutek to ten: http://fc09.deviantart.net/fs71/i/2010/361/e/9/the_ice_in_her_eyes_by_abikk-d35sqq2.jpg więc myślę, że będzie ciekawie.
Odpalmy więc jakąś fajną muzykę, Breaking Benjamin (BB), Roxette, albo może radio rmf fm (bardzo fajne radio dla space artystów : D ), niech moc będzie z wami i pakujemy w eter! : D

1. Jeśli chcemy zrobić co w jakiś sposób może się wyróżniać, wygląda ciekawie, pokazuje coś więcej niż tylko planety to potrzebujemy POMYSŁU. Niestety, ale to jest bardzo ważne. Jeśli macie dobrą technikę, a nie macie pomysłu to i tak nikogo wasze prace nie poruszą. Za to gdy macie pomysł, a nie macie techniki, to i tak zawsze znajdzie się ktoś kto doceni waszą kreatywność.
Dobre pytanie: skąd wziąć pomysł? Ja nie wiem, mi one przychodzą trochę jakby same z siebie. Dobrym sposobem w krytycznych sytuacjach jest mała burza mózgu i zadanie sobie pytania "jakiego space arta jeszcze nie zrobiłem" albo "czego w sa jeszcze nie widziałem", konkretna odpowiedź na któreś z tych pytań jest gotowym i dobrym pomysłem, prostszej metody działającej prawie zawsze nie ma.
Wydaje mi się, że najlepsze pomysły i tak wpadają do głowy same z siebie, pod wpływem jakiejś myśli, jakiejś sytuacji i one będą jednak lepsze niż te wymyślane nieco na siłę, no ale czasem nie ma wyjścia.
Ja pomysł na tego sa, o którym będę tu pisać 'złapałem' bardzo nagle jak raz wracałem z dworca wieczorem do domu. Było mega zimno, ciemno, a ja już tak mam, że takie okoliczności kojarzą mi się z dziewczynami, nie wiem czemu. W każdym razie myśląc o tym całym zimnie, ciemności i dziewczynie, zobaczyłem w wyobraźni jej oczy, mocno niebieskie, bardzo chłodne, wręcz lodowate i szybko pokojarzyło mi się to z kosmosem, on też jest często zimny, ale to co najważniejsze to to, że przecież oko można łatwo pokazać za pomocą 4 planet. 2 jako powieki, jedna na to kółko, a druga na to czarne w środku kółka. Później do głowy szybko przyszedł mi tytuł "The ice in her eyes", jako swego rodzaju gra słów bo "ice" i "eyes" brzmi dość podobnie i taki gotowy pomysł został mi w głowie tak długo aż go nie zrealizowałem. Cały ten proces wymyślenia tej scenki nie trwał dłużej niż 2-3 sekundy, co i tak jest dość długim czasem.
Warto jeszcze wspomnieć, jak łatwo można odróżnić dobry pomysł od złego. To jest bardzo proste, dobry nie da o sobie nigdy zapomnieć.

2. Jak już mniej więcej wiecie jak zmuszać mózg do wymyślania czegoś ciekawego to zajmijmy się teraz tym co koksy lubią najbardziej, czyli realizacją tego pomysłu. Tak jest, nie ma wielu lepszych rzeczy niż urzeczywistnianie tego co wcześniej powstało w głowie.
Od czego zaczynamy? Właściwie zawsze i bezwzględnie od jednokolorowego tła, które NIE jest w odcieniach szarości, jest bardzo ciemne, ale NIE czarne (czarny to też odcień szarości, ale lepiej to podkreślić i tak).
Np. coś takiego:

To jest bardzo ważne, żeby tło nie było czarne bo będziemy na nie narzucać chmury na różnych trybach krycia i na początku zwłaszcza będzie nam zależeć na tym, żeby tło rozjaśniać, a z czarnym są problemy. Dlaczego nie odcienie szarości? To akurat nie jest warunek konieczny, wiele osób nawet zaczyna robiąc wszystko na szaro, ale dla mnie jest to trochę jakby pozbywanie się jednego wymiaru pracy, znacznie lepiej się pracuje widząc cały czas kolory, którymi też można tworzyć kształty np. Do tego oszczędzamy sobie bardzo dużo pracy przy kolorowaniu czarno-białego obrazu.

3. Następną rzeczą zaraz po wypełnieniu tła jednym ciemnym kolorem jest u mnie wstawienie głównej planety.

Główna planeta to nie koniecznie ta największa, tylko ta, od której będziemy dalej rozbudowywać naszego space arta, nie koniecznie musi to być też najważniejszy punkt w pracy, po prostu wydaje mi się wygodniejsze pracować z czymś konkretnym na czym można "polegać", a czymś takim jest na pewno planeta : D
W tym punkcie ważną rzeczą jest uświadomienie sobie jak ta nasza pierwsza rzecz w pracy powinna wyglądać. W tym wypadku ta planeta miała być oświetlona gdzieś dokładnie z tyłu, więc światło na niej powinno być dość równomierne... właściwie powinien być widoczny prawie całkowicie czarny krąg jak przy zaćmieniu Słońca, ale nie moglibyśmy wtedy pokazać tekstury planety i całość trochę straciłaby na wyglądzie, więc możemy sobie trochę nagiąć prawa fizyki... Jako że moja planeta w orginale (to jest ta z tutka na planetę) była oświetlona z jednej strony to trzeba ją zduplikować, obrócić w drugą stronę i dać na screen albo lighten, wtedy jasne partie planety zasłonią ciemne.


4. Żeby lepiej widzieć to co się właściwie dzieje w całej pracy od razu warto dodać to bardzo ważne światło z tyłu

Dobrze to zrobić już w początkowej fazie pracy bo i tak wszystkie elementy będą musiały w jakiś sposób pod te światło być dopasowane, a tak przynajmniej je widzimy.
Zawsze jak się da to warto sobie jakieś chociażby wstępne światło zrobić szybko.

5. Teraz ważny etap w realizacji tego sa. Upodabnianie planety do tęczówki? To kółko w oku kolorowe to tęczówka? Nie pamiętam, ale tak to sobie będę nazywał jakby co. Nie jest to jakoś ciężkie, ale warto zachować tu pewną kosmiczność mimo podobieństwa do oka, żeby to jednak dało się nazwać sa. Na początek zwiększyłem kontrast na planecie:

Niektóre ładne tęczówki (tzn. te poprawiane w photoshopie : D ) mają takie mocno lodowe czy po prostu ostre kształty, fajnie to wygląda, z resztą tak to wyglądało też w mojej wyobraźni. Jako taką tęczówkę właściwie mamy, ale za to przesadziliśmy z łamaniem praw fizyki. Trzeba tu znaleźć złoty środek bo mimo, że nie robimy zdjęć kosmosu tylko artystyczny wizje, to jednak jak przesadzamy z nieprzestrzeganiem praw fizyki nasze prace tracą wiarygodność i przestają się podobać ludziom, którzy po prostu nie są na tyle ogarnięci żeby pojąć rzeczy niezgodne z fizyką, niestety takich ludzi jest sporo. W każdym razie wystarczy trochę dodać cień od "środka"

Nadal jest dość mocno tęczówkowo, a nikt poza profesorami fizyki nie przyczepi się do braku realizmu, który w takiej formie i tak jest duży.

6. Czas na bardzo mało widoczną rzecz, ale w moim sposobie tworzenia sa potwornie istotną. Tzn. jednokolorowe warstwy na cały obraz na jakimś niedużym kryciu. Wygląda to tak:

jak się dobrze przyjrzycie to zauważycie różnice. Po co to? Trochę to scala obraz, teraz jeszcze tego nie widać, ale jakbyśmy mieli więcej różnokolorowych, czasem nawet nieco różnie oświetlonych elementów to moglibyśmy mieć problem, że niektóre rzeczy odstają. Można to poprawiać pojedynczo, ale po co się męczyć. Dodatkowo takie warstwy zmniejszają trochę kontrast, a to bardzo ważne bo dają nam możliwość późniejszego zwiększenia go, co może trochę głupio brzmi, ale uwierzcie, że duży kontrast w pracy przed jej ukończeniem utrudnia jej tworzenie, utrudnia dodawanie mocniejszych świateł i cieni, a to są elementy bardzo istotne w sa (gwiazdy, meteory, cienie planet, to wszystko jest bardzo kontrastowe).
No i dodatkowo takie coś powoduje nieco podwodny klimat, który jest całkiem podobny do klimatu kosmosu.

7. Mamy tęczówkę, teraz trzeba zrobić to czarne. To chyba była źrenica, napiszcie mi później w komentarzu do tutka czy nie pomyliłem pojęć : D
Źrenicę zrobić nam będzie całkiem prosto. Bardzo podobnie jak tęczówkę, tylko słabiej oświetlona (duża planeta zasłania znaczną część światła). Ba, powiem wam z resztą, że u mnie tęczówka i źrenica to jedna i ta sama planeta, źrenica jest po prostu zmniejszona i gorzej oświetlona. Wydaje mi się, że nie jest to jakoś mocno widoczne, a zaoszczędza nam znów niemało pracy nad nową planetą : >

Przy okazji widzimy tu jeszcze zastosowanie tej kolorowej warstwy z poprzedniego punktu. Dzięki temu, że zmniejszyła ona czarność tęczówki, czarność źrenicy bardziej się wyróżnia i dzięki temu właściwie można zauważyć, że to jednak jest źrenica i tęczówka, a nie tylko dwie planety.

8. Całość wygląda teraz mocno jednakowo, można by to trochę urozmaicić, to doda chyba trochę realizmu bo jednak natura jest nieogarnięta i nieuporządkowana w takim codziennym znaczeniu.
Dodałem więc klika większych przebłysków przy tęczówce:

Z resztą to było chyba całkiem rozsądne posunięcie bo na Słońcu też mamy pewne przebłyski, więc nasza gwiazda gorsza nie będzie.

9. No wszystko fajnie, ale można tęczówkę jeszcze trochę podrasować pod względem przypominania tęczówki. Jak pisałem, niektóre (podrasowywane w photoshopie) tęczówki mają fajne detale, możemy też takie zrobić bo tekstury trochę bledną przy tak silnym świetle, po zmniejszeniu ich kontrastu i nieco przysłonieniu przez planetę-źrenicę.
Zastosowanie tu mogą znaleźć meteory (albo meteoroidy... meteoroidy to są te co latają w kosmosie, meteory to są te kreski co widać na niebie jak się spalają na niebie, tzw. 'spadające gwiazdy', no i są jeszcze meteoryty, czyli te kamienie, które już spadły na Ziemię tak w uproszczeniu.. jako że u mnie meteoroidy wyglądają jak meteory to często korzystam z tych pojęć zamiennie, ale pamiętajcie, że to różne rzeczy :* )
Efekt:

wygląda całkiem ok, z resztą mi to trochę przypomina pewien okres gdy ziemia powstała, jak nie miała jeszcze takiej gęstej atmosfery, też bardzo duże meteoroidów w nią uderzało, podnosiło jej temperaturę i takie tam, tu tego podnoszenia temperatury nie ma, raczej obniżanie, ale meteoroidów nie ma aż tak dużo

10. No dobra. Źrenica i tęczówka jest, czyli to co w oku najważniejsze załatwione. Czas na powieki, które całkiem sporo zmienią naszą pracę. Jak robimy powieki? to będą planety, dwie wielkie. przeogromne planety u góry i na dole, żeby nie było zbyt trudno to skorzystamy oczywiście z jednej i tej samej, które występuje u nas jako tęczówka i źrenica. Duże planety robi się prosto, po prostu skalujemy mniejsze tak że jedną parę boków równoległych do siebie zbliżamy, a drugą oddalamy, przy czym zbliżanie musi być mocniejsze niż oddalanie, czasem tą parę boków przeznaczoną na oddalanie można nawet pominąć, ale przybliżania nie można odpuścić.
Tak stworzone wielkie planety ustawiamy w sposób jaki powinny być ułożone powieki:

Na chwilę obecną te wielkie planety wyglądają dość obleśnie, trochę to poprawimy, jakbyście mieli ochotę to możecie to poprawić totalnie, ale po co marnować czas.

11. Teraz po raz kolejny trochę dołożyłem warstw z kolorkami, tym razem poszedłem nieco bardziej w zieleń, całość stała się chyba trochę bardziej mroczna, chociaż nie koniecznie, no ale na pewno stała się bardziej zielona : D

Nie wali wszystko tak po oczach mocno, no i nawet powieki w takim kolorze wyglądają nieco lepiej. Dalej nie są jednak wystarczająco przyzwoite, problem w tym, że poprawienie ich tekstur byłoby czasochłonne, no ale jak wszystko w sa, da się zrobić jakoś prościej. Wystarczy, że dodamy blask i nieco wzmocnimy cienie na tych wielkich planetach i od razu jest lepiej:


12. Po kroku 11, pewien początkowy etap mamy już za sobą. Mamy jakiś ogólny obraz, układ planet, gotowych już właściwie planet. Nasz pomysł jest już właściwie zrealizowany bo widać oko. Mimo to, taki sa nie jest atrakcyjny, czas dorzucić trochę szczegółów. Na pewno możemy nawrzucać trochę małych planet, w moich pracach wszędzie prawie znajdziecie mnóstwo takich, ja je na prawdę lubię, wg mnie dają wrażenie ogromnej szczegółowości, dlatego nigdy ich sobie nie szczędzę. Żeby nie było nudno, wszystkie mniejsze planety możemy zrobić oczywiście z tej samej, z której zrobiliśmy wszystkie duże : D Dobre pytanie jak umieszczać te mniejsze planety. Można to robić bardzo dowolnie, ja z reguły traktuję je trochę jak księżyce i umieszczam przy blisko większych planet, wtedy wydają się trochę bardziej rozsądnie umieszczone, a nie tak z byle czego, poza tym fajnie wyglądają jak znajdą się za planetą i tylko trochę wystają, jeszcze nieco zasłonięte przez atmosferę, no nie ma właściwie jak dla mnie lepszego widoku w space artach.
Planety to nie wszystko. Warto wrzucić sporo kraterów (tu na przykładowym screenie umieściłem je do góry nogami, później to chyba poprawiłem - . - ), no i oczywiście gwiazd. W takich sa gdzie chcemy zrealizować jakiś ciekawszy pomysł, w którym tło nie odgrywa większej roli warto skorzystać z małych gwiazdek, one nie odwracają tak mocno uwagi, a do tego znacznie zwiększają poczucie realizmu i szczegółowości, tak mi się przynajmniej wydaje.

Spójrzcie o ile lepiej całość wygląda po takich prostych zabiegach jak wrzucenie paru mniejszych planet, gwiazd i kraterów. Takimi prostymi środkami możemy zwiększyć atrakcyjność pracy bardzo znacznie, warto o tym pamiętać.

13. Teraz jesteśmy w pewnym punkcie w pracy, który jest dość trudny, ale warto zdać sobie sprawę gdzie się znajdujemy. No bo to co widać w punkcie 12 można by potraktować jako gotową pracę, która wcale nie wyglądałby źle. Pomysł zrealizowany, szczegóły są, finito. To jest właśnie jedna z niewielu trudności w pracy nad sa, aby zawsze zachować świadomość tego jak wiele rzeczy można jeszcze poprawić. Z tego co pamiętam (a pamięć mam dobrą), to w tej chwili chciałem już tego sa kończyć, no ale jakoś za szybko z nim poszło, więc posiedziałem, pomyślałem, no i zaczął mi np. przeszkadzać monokolor.
Kolory są w pracy bardzo ważne, nie można zatem palnąć sobie kilku kolorowych kropek byle gdzie i cieszyć się 'uleczeniem' monokoloru. Kolory muszą też wykazywać pewną logikę. U mnie np. dobrym miejscem do wprowadzanie nowego koloru jest "dół" tego co w oku jest białe, no tam zaraz nad powieką, coś takiego:

Nie jest to narazie jakiś szał-kolor, ale od czegoś trzeba zacząć. Na razie tyle wystarczy chociażby po to, żeby nam przypominać, że nie zastosujemy w tej pracy monokoloru i żeby w każdym kolejnym kroku o tym pamiętać.

14. Niestety, przez całe 13 punktów mogliśmy sobie żyć szczęśliwi bez zawracania sobie du** nebulami. Ale ten czas minął, czas założyć lśniącą zbroję i iść urżnąć tego smoka : D
Nie będzie to łatwe, zwłaszcza w tej pracy bo w naszym pomyśle nie ma miejsca na nebule! Mamy już oko, źrenice, tęczówkę, powieki, no i te białko, najlepiej żeby zostało to tak jak jest bo nebule trochę mogą popsuć nam wrażenie białka w oku. No i ja nawet myślałem o tym, żeby to zostawić, ale to nie byłoby mądre, nigdy nie powinno się rezygnować z tworzenia nebuli, one są trudne i im więcej będzie okazji do ich zrobienia, im trudniejsze warunki, tym lepiej. Tutaj na początek zacząłem od czegoś delikatnego i dość prosto wyglądającego:

Jestem z tego ekstremalnie zadowolony bo to jest narysowane myszą i trochę wzorowane na czymś takim: http://danielczyk.pl/code/img/eagle/eagle.jpg Oczywiście, porównanie wypada śmiesznie i strasznie blado na moją niekorzyść, ale pewne podobieństwo widać, a to już zawsze coś.
Jak robić nebule wiecie z tutka, tu jest o tyle trudniej, że trzeba więcej samemu narysować i nie dało się polegać na chmurach (które będą i tak jeszcze za chwile użyte).

15. No i o to są dorzucone chmury, trochę dodają brudu jakby i większego zróżnicowania, można by się bez nich obyć, ale bez nich jak dla mnie nebula byłaby zbyt gładka

przy okazji możecie zauważyć, że kratery są poprawione : D

16. Teraz robimy coś na tyle prostego, że nie wiem czy powinien to być osobny punkt, no ale dobra już. Dodajmy kolorowe gwiazdki:

W żadnym innym sa przed tym takowych nie robiłem, jak dobrze się przyjrzycie to zobaczycie, że wszędzie są białe (tzn. w kolorze tła), ale od tego sa nie wyobrażam sobie niekolorowych gwiazd. Na prawdę zauroczyły mnie totalnie, nawet brzydkie nebule po dorzuceniu kolorowych gwiazd nabierają trochę życia i zaczynają się podobać, poza tym takie gwiazdki są bardziej realistyczne, a dla niektórych to ważny argument.
Następną rzeczą niewartą bycia osobnym punktem jest drobne poprawienie mgławicy

po prostu duplikacja paru warstw z nebulami, nic wielkiego. No ale teraz jesteśmy już na takim etapie pracy, że nie wiele się będzie zmieniać, ale takich nielicznych zmian jest sporo i mają one niemały wpływ na cały wygląd obrazu, z resztą zawsze powtarzam, że dobre wykończenie sa może zatuszować mnóstwo błędów i bardzo poprawić klimat.

17. Kolejna niewielka zmiana, statki kosmiczne. Właściwie nic nie wnoszą, ale zawsze wszystkich zachęcam do dodawania jakichś elementów wskazujących na ludzką obecność w danym miejscu we wszechświecie, to nie wiele, ale przenosi od razu waszą pracę z kategorii "zwykły, może i nawet ładny, ale tylko space art" w kategorię "science fiction", a to już większy szacun na dzielni. Chociaż z drugiej strony jeśli macie zamiar zrąbać ładnego sa to może odpuśćcie sobie.

W każdym razie dodawanie takich elementów ma jeszcze jedną zaletę. Zwłaszcza jeśli pół życia nie robi się nic innego poza sa. Zmusza do uczenia się nowych rzeczy, albo chociażby patrzenia na stare w inny sposób. Trudno jest posiadając zwykłe jak na space artystę umiejętności zrobić dobry statek kosmiczny, więc jak chce się takowy zrobić dobrze, to trzeba ruszyć zadek i nauczyć się albo malować (co przydaje się później nie tylko w statkach, ale np. do nebuli czy poprawiania tekstur), albo 3d, albo najlepiej jednego i drugiego.

18. Czas już na ostateczne zakończenie pracy. Nadal mamy trochę monokolor, z resztą, mi ta zieleń zaczęła się nudzić, patrzyłem na nią całkiem sporo pracując nad tym sa. Dodałem zatem trochę niebieskiego w nebulach, wzmocniłem ten ciepły na dole, planety zrobiłem trochę bardziej sraczkowate. Generalnie nieco zlamiłem te kolory, można tu było zdziałać więcej. Poza kolorami jest to etap, w którym też zawsze warto dorzucić jakiegoś blura, radial, motion, czy zwykłego gaussa (zależnie od kompozycji trochę, u nas najlepszy był by radial) i później na wyostrzenie nieco całości, to mocno podkreśla detale i niektórym miażdży... no miażdży co miażdży, po prostu wygląda nieźle.

Dodajemy napis i praca zakończona:


Nie jest to może najlepszy możliwy sa, ale na pewno daje radę i może robić wrażenie, możemy być z siebie zadowoleni.

TUTORIAL WYKONANY TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA BURNING-BRUSHES.PL

btw.
To jest mój temat numer 200! Woooohooo :D
« Ostatnia zmiana: Luty 15, 2011, 00:43:01 wysłana przez Annoyer13 »

Kenty^

  • *****
  • Podziękowania otrzymane: 80
    • Zobacz profil
    • Forum Graficzne
  • Ostatnie nagrody:
  • Layout of the Fortnight #4
  • Userbar of the Week #30
Odp: Jak zrobić sa? Na przykładzie 'The ice in her eyes'
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 14, 2011, 16:32:55 »
świetna robota Abik, outcom jest powalający, chyba sam się zabiore za SA

Abik

Odp: Jak zrobić sa? Na przykładzie 'The ice in her eyes'
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 14, 2011, 16:37:12 »
no zachęcam bo jak po tutkach widać nie jest to wcale takie trudne, wystarczy trochę poćwiczyć i można zrobić czasem coś fajnego :D
cieszę się, że Ci się podoba ;D

Annoyer13

  • *****
  • Podziękowania otrzymane: 34
  • zzz
    • Zobacz profil
    • Ranking hostingu
Odp: Jak zrobić space arta? Na przykładzie 'The ice in her eyes'
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 14, 2011, 19:18:38 »
no super tut, nieźle opisany, może sam też kiedyś tego spróbuję, bo wygląda ciekawie

Eldi

  • *
  • Podziękowania otrzymane: 25
    • Zobacz profil
Odp: Jak zrobić space arta? Na przykładzie 'The ice in her eyes'
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 14, 2011, 19:37:43 »
Btw, nie, nie pomyliłeś pojęć : D tęczówka to to kolorowe, źrenica to to czarne : D

A tutek wymiata, i chyba już wiem, skąd ten mój brak "flowa", jak to określiłeś : P
Cinis et manes et fabula fies.

Abik

Odp: Jak zrobić space arta? Na przykładzie 'The ice in her eyes'
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 14, 2011, 19:42:13 »
cieszę się, że mogłem pomóc, no i dzięki za wyjaśnienie ^ ^